niedziela, 31 maja 2015

Mam kły mam pazury

   

      Dzień przed Dniem Matki. Tym dniem, który 20 maja wepchnął Niezaradną w czarną dziurę.

      Poniedziałek 25 maja. Wybija gong, ring wolny.

     Niezaradna atakuje pierwsza, efekt zaskoczenia jest po jej stronie. Długo to nie trwa, ta druga jest twarda. Niezaradna też, a ponadto ma więcej lat treningu za sobą. Te potyczkę wygrywa. I następną, którą przeciwniczka próbuje ją ogłuszyć wieczorem, traktując z nagła przemową przygotowaną na kartce.

     Niezaradna jest wytrawną zimną suką, jak wiecie, drodzy Czytelnicy. A czasem bywa wilczycą, z kłami i pazurami wilczycą żądną krwi.

     Bo chodzi o Gburkę.

     I to znaczy wszystko. I wszystko inne wyklucza.

     Czemu zatem nie ma żadnej ulgi, tylko liże się stare rany przez tydzień? I jest się tak strasznie smutną istotą, że żadne walenie się w obolały od smutku łeb nie przywraca stanu bezmyślnej pogody z Dnia Stokrotki?

     Dzień dorosłego dziecka potraktowanego kiedyś przemocą, wraca jak dzień świstaka, gdy przywróci się strach.

     Panie i Panowie.

    Obraz poniżej namalował August Heyn i nazwał "Wyczerpana matka".


       Jeszcze chwila i Niezaradna się otrząśnie z tego stanu apatii.

       Trzeba mieć wrażliwość księżniczki i wytrzymałość kurwy - tego się trzymam - powiedziała podobno Anna Dymna. Niezaradna się stara, ale wie, jak to ciężko.

       Jeszcze trudniej będzie patrzeć, jak uczy się tego Gburka.
 
       I nie bać się ekspozycji na stres, wypuścić dziecko w prawdziwe życie, bo jeśli nie oberwie, nigdy nie stanie się człowiekiem dojrzałym. Taaaa...

      Przy pogłębionych cechach introwertywnych i zwiększonym poziomie neurotyczności przeszłość odgrywa bardzo dużą rolę, a przyszłość widziana jest bardziej w kategoriach lęków i zagrożeń niż szans - no właśnie. 

      Ale tytuł artykułu brzmi Życie jest zawsze szansą
     

środa, 20 maja 2015

Dzień Matki boli

   Słońce świeci, wyjątkowo dużo snu, bo zmęczenie organizmu wygrało z zamiarem pracy. Pisze się, pisze się, pisze się, od rana pisze. Idzie gładko, idzie lekko, skrzy się nastrój, świeci słońce.

   Lekko do przedszkola, chmurki napłynęły, ale lekko, dziś huczna impreza rodzinna. Trzeba poszykować stroje, strzepnąć kurz z butów, co pasują do sukienki, trzeba każdemu dać powód do...

  - Popatrz... widzisz, jakie mam zadrapanie?
  - Nooo... co tam? - jeszcze niedbale
  - To Milena mi zrobiła.
  - Milena? - zatrzymanie - Kiedy?
  - Dzisiaj.
  - A jak to było? - smutny ludzik jest już na kolanach, samemu się oddycha powoli, powoli, powoli.
  - Jak siedziałyśmy w kole.
  - Siedziała koło ciebie?
  - Pani ją odsadziła od Anieli, bo hałasowały i posadziła koło mnie. A tu - druga ręka wyciągnięta  - podrapała mnie Aniela. To od Mileny już nie boli, a od Anieli tak.

    Matkę boli wszystko, wszystko, rwie się w strzępy cała jej macierzyńskość wobec tego, że tak się stało. Bo Milena i Aniela od dawna Gburki nie lubią. I inne dziewczynki też nie. Tylko jedna Wicia ją lubi, a Wici często brak.

    Jeszcze parę słów, które bolą bezradnością wobec sytuacji, rozpalają jasnym płomieniem gniew na te zimne zdziry sześcioletnie i ściągają na resztę dnia mgłę, w której niejasno majaczy się cel: rozmowa z matką Mileny i Anieli.

    Która jest dyrektorką przedszkola. Ach. Tą dyrektorką.

    Macierzyństwo boli głową, żołądkiem, sercem i każdą kończyną, która nie może pomóc samotnej istotce w świecie złym i zimnym.

    Trzeba ją przecież wypuścić na wolność.

    Milena dziś patrzyła w oczy Niezaradnej rozbierając się w szatni. Uśmiechała się leciutko. Macierzyństwo bolało jeszcze mocniej.


piątek, 15 maja 2015

Dzień Niezapominajki - niech się święci!

   Panie i Panowie. Niezaradna dumała nad sensem funkcjonowania bloga.

   Ktoś mądry jej kiedyś rzekł, że nie ma sensu blog bez myśli przewodniej.

   Dziennik ze stanu biedy utracił na wiarygodności. Publikacje regularne wcięło w cholerę, frustrację z powodu biedy też, bo bieda ciut zmalała.

   Ktoś może zaśmiałby się ironicznie nad stanem konta Niezaradnej, ale miarą bogactwa jest zadowolenie z życia, a nie kwota na koncie.

   Dwójka jest zdrowa, Ser Mąż ciągle jeszcze ją z wzajemnością lubi, zapotrzebowania są elastyczne, a dziś jest Dzień Niezapominajki.

   Panie i Panowie.

   Niezaradna postanowiła mniej malkontencić. Jasne, że czasem się nie da.

   Może dlatego, że nas malkontenctwem regularnie szczepią? Dotykamy włącznika światła na przejściu dla pieszych/guzika windy/guzika, co nas wpuszcza do autobusu - i inne takie tam - jesss! - kolejna dawka nas infekuje.

   Jacyś ONI. Świat niedobry i zły. Władcy Matrixu. Wielcy Bracia.

   Pieprzyć ich dziś.

   Świat na co dzień bywa tak sympatycznym miejscem. Ludzie z bliska też bywają fajni.

   Czasem nawet Niezaradnej to nie umyka.

   Trzeba nauczyć się to kolekcjonować. Jak w Słoiku Szczęścia, o którym raz już kiedyś tu była mowa.

   Nie zapominać.

   Niezaradna zmienia ostatnio tytuły bloga z częstotliwością godną wahań na rynku walut.

   Ten już zostanie. Bez myśli przewodniej. Bez klucza. Do używania co czas jakiś. Nieregularnie.

 
   Szablonu bloga zmieniać się nie przewiduje. Ponure okno, przez które jednak majaczy coś pięknego, pasuje Niezaradnej w sam raz.

    Chwile bywają  dobre i złe.




środa, 13 maja 2015

Niezaradna jest w kropce

Panie i Panowie.

Jest krytycznie.

Niezaradna nie ma czasu pisać na blogu.

Niezaradna nie ma pomysłu o czym pisać, gdy o biedzie już nie wypada.

Niezaradna ma kryzys tożsamości blogowej.

Tym bardziej miło donieść, że ktoś w domu przejął pałeczkę.

Ser Mąż przystępował do czynu chyba pół roku. I jest! Jest. Jeżeli ukażą się choć trzy notki powyżej tej pierwszej -Niezaradna będzie go pokazywać.

Blog Ser Męża będzie tematyczny. Blog Ser Męża będzie miał wyraźnie określony profil i preferencje.

Blog Niezaradnej zawisł w próżni i nie wie, gdzie iść dalej.

Jak pomysł i życie huknie ją w zapracowany łeb, może się dowie. Może się stać to szybciej niż później. Ciągle ma śmieciówkę, a zaległość odnaleziona właśnie przez niezawodnego pana Darka, mistrza od samochodu, będzie ją kosztować ponad tysiąc złotych. Auć.

I uff.

Miłosierna Siło Wyższa. Przecież mogło się to stać miesiąc temu, gdy Niezaradna miała li i jedynie mało brzęczące perspektywy.

Panie i Panowie. Ktokolwiek jeszcze ma ochotę wpadać na malkontencenie do Niezaradnej.

O czym Niezaradna ma malkontencić?




Suplement:

A może jednak ciut pomilczeć?



czwartek, 7 maja 2015

Co ma wisieć, nie utonie - gejm in progress

Panie i Panowie.


Niezaradna winna jest Wam parę słów. Albo parę tysięcy słów.

Ktoś tam na Górze zaś jest winien Niezaradnej wydłużenie doby razy dwa. I komplet nowych paluszków, żeby była króliczkiem energicznie stukającym w bębenek - stop! - w klawisze.

Ktoś na Górze jednak bywa czasem zniecierpliwiony i Niezaradna nie chce zadrażnień. Chwilowo się zamknie i powie tylko: Spoko, nic do Ciebie nie mam. Wiesz, kiepska bywam w podziękowaniach. Taka przypadłość, człowiek Ci się zdarzył, co się chciało to się ma.

Skoro zatem Niezaradna nie ma doby na parę tysięcy słów, powie Wam tyle, ile zdoła, nim znów coś zacznie się palić i dalej jej gadać nie pozwoli.

Panie i Panowie.

Reset przyniósł naprawę systemu. A nawet jego stabilizację. Ta gejm jest znów in progress. Płynie spokojnie i można nawet zauważyć, że punktów Mocy przybyło.

Jak się zbiera punkty Mocy?

  • zabiera się dziecko do szpitala, który jest przyzwoity choć państwowy i człowiek jest w nim traktowany jak pełnoprawny gość, choć przecież jest upierdliwym rodzicem dziecka poddawanego zabiegom - nie śpi się na podłodze/krześle a w łóżku, tuż obok swego dziecka i jest ludzko;
  • choć jest się w szpitalu tylko niecałe trzy dni, przyjmuje się odwiedziny całego tłumu dobrych ludzi, którzy dają poczuć, że w Realu też fajnie jest mieć przyjaciół, nawet jeżeli mieszkają oni o 200 km za daleko;
  • odprowadza się dziecko swe na salę, gdzie potraktowane zostanie ostrymi narzędziami i odzyskuje po dwóch godzinach żywe, z poczuciem, że znów przeszło się jego narodziny i cały ich ładunek niepewności: czy będzie mieć wszystkie paluszki?
  • oddaje się dziecku w rekonwalescencji siebie na własność przez dwanaście godzin i gdy ono wreszcie zasypia, biegnie się wreszcie samotnie do łazienki, płacząc ze szczęścia, że ten dzień powrotu do etapu niemowlęctwa już dobiegł końca;
  • dowozi się dziecko 200 km z powrotem do domu w kontrolowanej całości mimo upierdliwego towarzystwa migreny, która choć jest od dawna wyproszonym gościem, skorzystała z nieuwagi i jakoś się wślizgnęła wykorzystując sprzyjające okoliczności;
  • pierze się poszpitalne ciuchy i brudy domowe, które w efekcie skrajnego napięcia nerwowego dwojga jednostek ogarniętych gorączką nadrodzicielstwa, musiały eksplodować spektakularną kłótnią;
  • po raz kolejny ratuje się swe małżeństwo znad samej przepaści stwierdzając, że jednak siła wyższa, czyli ta niezmordowana Miłość, to plaster, którego oderwanie spowoduje niebezpieczny w skutkach krwotok;
  • scementuje się swą przyjaźń występując zgodnie w roli samozwańczego pogotowia opiekuńczego zwierząt na pewnej imprezie masowej;
  • w międzyczasie wszystkich wyżej wymienionych, maniacko rzeźbi się robotę, mimo coraz głośniej rozbrzmiewającej nielegalnej audycji defetystów, pt. czy ty na pewno, proletariuszu, tę robotę masz?
 Gdy odpala system, Bohaterka Gry ma znów pełną Moc na koncie. Pisząc do pracy notkę "o sobie" stwierdza, że opisuje jakiś cholerny ideał, o którym zawsze marzyła. Ogarnia ją lęk przed nieprzychylnymi czarami i na wszelki wypadek postanawia uznać sytuację za przejściową. 

 Osiągając dochód przewyższający ten, z którym zaczynała pisać ten dziennik, o 1700 zł, stwierdza, że już nie wypada pisać o biedzie. Ponieważ jednak otrzaskała się z nią tak, że w każdej chwili jest na nią gotowa, pozostaje w stanie oczekiwania i umacnia szańce. 

 A teraz obrazki. Oszczędnie. 

 Widok z okna szpitala stanowi piękną paralelę z tym, jak traktuje się w nim rodzica chorego dziecka.

Widok dziecka, które pokonuje wielki lęk, stanowi piękną paralelę z muzyką poniżej.


  Panie i Panowie. 

  Jeżeli założycie słuchawki i dacie wycisk bębenkom, poczujecie to, co Niezaradna w ostatnich dniach. Jest Moc. 

 Czy trzeba dodawać, że sezon rowerowy w pełni

niedziela, 3 maja 2015

Zawisło

    Panie i Panowie.

    Ponieważ zaistniało ostatnio za dużo gwałtownych wahań w systemie, jeden istotny obszar uległ znów spektakularnej awarii.

    Stan na dziś: reset systemu.

    To trzeba zawiesić, to trzeba powierzyć sile od ludzi niezależnej.

    To w końcu się odwiesi, to w końcu zadziała. Trudno tylko przewidzieć jak.

    Jak znów coś odpali w jakąkolwiek stronę, Niezaradna wróci ze spektakularną narracją. Albo z nieporadnym haiku.

     Póki co, jest w stanie tylko odwalać zaległości w pracy i przytulać dzieci, które znów odzyskała. Tak, tu hepi end.

     To może trwać chwilę, to może trwać chwile trzy.

     Coś w końcu odpali. Tak czy inaczej.

     Ale jeszcze nie dziś. Stan na dziś to reset systemu.