niedziela, 18 października 2015

Degrengolada jesienna?

Panie i Panowie. Otóż nie.

To jest nawet zabawne.

Sami zobaczcie. I znajdźcie pięć różnic. Jeżeli Wam się chce, jasna sprawa.





Poza tym Niezaradna uprasza o wybaczenie, ale z racji zobowiązań, musi blogować i tutaj: KLIK!

Jak Wam się chce, kliknijcie. Za linkiem schowana recka i Dwójka.

Blogowanie w innym miejscu, utrudnia działanie tu. Zatem to tylko znak: żyjemy!

niedziela, 11 października 2015

Październik nadal jest miesiącem drzew...


    Tak, Panie i Panowie.

   Od zeszłego roku nic w tej kwestii się nie zmieniło. W zeszłym roku było tu tylko więcej i ładniej: KLIK!

    W tym roku październik nie pozwala na rewie mody z lumpeksu. Tylko drzewa rewię robią.

    Błogosławione bądźcie, miejskie drzewa. Jest w Was Moc.

    Panie i Panowie. Tylko czemu deszcz ze śniegiem od rana. Czemu.



piątek, 2 października 2015

Dzień Wegetarianina

    Panie i Panowie.

    Dzień Wegetarianina wczoraj był.

   Jak to zwykle bywa na okazję święta, wszystko się spieprzyło. Dyniowa zupa Niezaradnej, w którą wykonawczyni włożyła i serce, i masę pieprznych przypraw, i nawet krew serdeczną, tak bardzo chciała by wyszło dobrze...

   ... to ta zupa była absolutnie mdła. I w ogóle taka jakaś inna niż Niezaradna potrzebowała.

   Zresztą podobnie jak i inni członkowie rodziny.

   Świr zażądał kabanosów z chilli. Luksusowych, cieniuteńkich jak sznurki kabanosów, którymi Niezaradna zwykła się raczyć w rzadkich chwilach, gdy siadała z SerMężem przy filmie. I mieli swoje zen alkoholowo-mięsożercze.

   Niezaradna przestała żreć kabanosiki, zaczął żreć Świr. Widać tak ma już być, że ktoś w domu ma parcie na kabanosiki ostre jak żyletki.

    Niezaradna zniesmaczona mdłą dyniową zupą łaknęła żarłocznie zwierzęcości.

    Pieprznęła weganizm na ten dzień, niech się czochra weganizm, gdy zeżarłoby się kabanosa z chilli.

    Chleb z krowim masłem i jajami na twardo, zasypany grubo pieprzem, z nałożonym żółtym serem i rzodkiewką, żeby nie było.

    Ooooooooch...

    Panie i Panowie.

    Po trzech roślinnych miesiącach neoficki zapał wygasł. Nadchodzi szary wegedzień.

    Żreć się chce.