niedziela, 29 listopada 2015

Panie i Panowie. Nie ma ściemy - to koniec

    Nie nazywam się Niezaradna i zaczęłam pisać ten blog z frustracji i poczucia nieszczęścia.

    Chciałam mieć Swoje Miejsce. Ale powstało na pewien moment w życiu, ten moment już minął i nagle zdałam sobie sprawę, że z niego wyrosłam. Z tego Miejsca. I z Niezaradnej też wyrosłam.

     Niezaradna wzięła się stąd, że strasznie dotknęło mnie zdanie ludzi, którzy mówią, że bieda i bezrobocie jest wynikiem niezaradności. Czasem jest. Ale czasem.

     Z racji na zbyt małe poczucie wartości osobistej cholernie osobiście traktuję pewne rzeczy, nawet te gadane na Nierealu przez Nierealne Byty. Zwłaszcza, jak mam na punkcie tych rzeczy kompleks. Tak, bieda była moim kompleksem. Mam kompleksy w najdziwniejszych miejscach. Ciągle obijam się o nowe.

    Nie zostawię Was sierotami, Garstko Miła, która tu zagląda i mnie woła, gdy zapadam w Real na za długo. Zamykam tylko ten rozdział, nie pisanie w Swoim Miejscu.

    Tylko zmienię miejsce.

    Choć te ponure ciemności dookoła i okno zachłostane deszczem bardzo mi się podoba. Bo są za nim jakieś obiecujące zarysy gór. Może to obietnica przygody, a może ściema. Wszystko jak w życiu.

    Panie i Panowie.

    Nie porzucę mojego zdjęcia. To czarno rysowane słoneczko, ale jednak słoneczko. Cała ja. Najlepiej mnie tu zdjęto, choć to niezamówiony a skradziony portret.

    To miejsce mnie wkurza, bo zjada fotki. Poza tym, by tu być muszę wchodzić na inną przeglądarkę, a to mi wiele utrudnia.

    Zmienię miejsce i pokażę Wam, jak tam trafić. Jak tylko je zbuduję.

    Pamiętajcie, że nigdy Wam nie ściemniłam.


    Agnieszka

 

12 komentarzy:

  1. czad. czekalam na to :) gratki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.

      Pisałam to łapiąc oddech po łapaniu pawi syna w miskę i teraz zastanawiam się, co ja w jednym miejscu chciałam powiedzieć.

      Ale nieważne, Główny sens się zachował :).

      Usuń
  2. Trochę żal, ale się nie przejmuj, bo ja sentymentalna jestem. Przyj do przodu :))) Czekam na link :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana moja, to dogorywało, należało złagodzić cierpienie.

      Z chwilą, gdy Niezaradna przestała być biedna (aż tak skrajnie biedna), miejsce straciło kopa. A ja lubię być wierna poetyce. Przypadłość taka. Uczę się tego nowego od zera.

      Jedno mogę Ci zdradzić już teraz: będzie tam minimalistycznie ;).

      Usuń
  3. Szkoda tego dziennika...Ale już się cieszę że będzie nowe.Czasami trzeba zamknąć jedno by otworzyć drugie.Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe już się buduje. Wielki rozmach to nie będzie, szopka raczej, na tyle mnie stać ;).

      Ale zaproszę, jak tylko będzie na czym usiąść:). Dziękuję :).

      Usuń
  4. Dla mnie, od kiedy zaczęłam Cię czytać, nigdy nie byłaś niezaradna. Raczej kobieta, która SOBIE RADZI wbrew przeciwnościom - jak banalnie by to nie zabrzmiało.
    Dobrze że nie ma już stanu biedy! Czekam na nowe miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta Niezaradna była na pół przyłatana, na pół wyzywająca. Postanowiłam udowodnić wszystkim bucom, że jakoś dam radę.

      I to miejsce mi tym bardzo pomogło. Dzięki, że też tu jesteś :).

      Usuń
  5. Czekam i czekam na nowy wpis a tu mnie taka niemiła niespodzianka zastała ehh . Czekam słońce na nowe wieści gdzie Cię można znaleźć i poczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, co Ty! Coś się kończy, coś się zaczyna :).

      Usuń
  6. No i dałaś radę:) Bardzo się cieszę, bo choć nie lubię zmian, to wiem, że ta jest wynikiem dobrej zmiany w Twoim życiu. Dlatego wiernie podrepczę za Tobą w kolejne już Twoje miejsce w nierealu. Oczywiście jeśli zechcesz mnie tam czasem gościć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, trzeba było silnego akcentu, byś się objawiła. Warto było! Tęskniłam za Tobą, zabunkrowana stara Bloprzyjaciółko :).

      Usuń